
Każdy sen, nawet najbardziej koszmarny, rozbija się w końcu o świat realny. Każdy śniący najstraszliwszą nawet historię, znajduje ukojenie gdy otwiera oczy. Może być zlany potem i może nawet krzyczeć, ale w końcu wraca na jawę. Na szczęście. Jak jednak czulibyśmy się gdyby koszmarny sen, który o poranku wydawałby się nam jedynie marą, zaczął przekładać się na porządek rzeczy zastany po przebudzeniu się? Jak wówczas rozdzielić rzeczy wyśnione od faktów dziejących się w rzeczywistości?
Podobno sen pomaga zderzyć się naszemu umysłowi z traumatycznymi przeżyciami, po to aby mógł on je ostatecznie przetrawić i wydalić. Gdyby jednak odwrócić założenia powyższego twierdzenia i przyjąć, iż to otaczająca nas rzeczywistość jest snem. Snem, w którym wiedziemy realne naszym zdaniem życie. Co wtedy? Wtedy nie obudzilibyśmy się w ogóle, lub też obudzilibyśmy się w miejscu zupełnie innym niż znany nam świat. W miejscu, do którego cały czas nieświadomie zmierzaliśmy.
Wydaje mi się, że w takim właśnie miejscu obudzi się Jakub Singer. Zapraszam Was, żebyście wraz z nim prześnili historię jego życia. Zwłaszcza, że ten rodzaj snu może spotkać każdego z nas.