Film O CZASIE. Uwierzycie, bohaterem czas :)?

Takie kino nieczęsto przebija sie przez moją percepcję. Osobiści częściej pozostaję w warstwie kina rodzinnego, seans relaksacyjnego, który kwituję w rozmowach ze znajomymi takim ogólnym frazesem: "Wiesz, ładny przyjemny film. Naprawdę polecam, odpoczniesz, wytłumisz sie, fajne polskie kino."
Ten obraz też po trosze jest taki, nastrojowy, czasami błyskotliwy. Ładna opowieść o człowieku wyseparowanym, który w obliczu nieszczęścia szuka miejsca na odpoczynek, przeczekanie. Pustelniku, który tylko w swojej samotni może ograniczyć świat do prostego systemu reguł i dzięki temu zachować własną tożsamość, własną spójność, jakoś żyć dalej. Ale w finałowej scenie ta opowiastka nabrała innego sensu. "Zmrużyłem oczy" i buchnęła para z metafizycznej łaźni. Zapytałem sam siebie … o to samo, o co aktor zapytał aktora: „To jak to jest?”, co to jest ten czas i co to znaczy być w obliczu tego które już przeminęło lub jeszcze nie nadeszło? Co to znaczy być?
Takie Pytania, szczególnie zadawane „na mostach”, uwypuklają przeświadczenie, że otacza nas mgławica czasu, przestrzeni, jakichś niepoznanych reguł. Po seansie nie umiałem już tak łatwo rozciągnąć na cały Świat popularnego przekonania że istotne, ralne jest tylko to co w nas wewnętrzne: ból, radość, ... , podniecenie. Myśl, że jedynie taka realność nas określa, z czasem przekształciła sie w zakłopotanie, jakbym zrozumiał że drzwi na świat zatrzaskuje mi pachnąca rączka Aspazji, lub jak ktoś woli współczesna powszechna edukacja J
Warto zadawać sobie pytania nie tylko jacy jesteśmy, ale także jaki jest ten świat. Film który zobaczymy w ten poniedziałek, zadaje takie pytania, myślę że jest to unikatowe w polskiej kinematografii.
Serdecznie zapraszam
"Zmruż oczy" i popatrz...
Romek